Ten kto sam się dorobił szanuje bardziej.

To wpis w stylu „przemyślenia Hartman”.👈

Więc zaczynamy… O pieniądzach, bo ludzie, jak nie o polityce gadają, to właśnie o nich. Jedna rzecz jest tu ważna, szacunek do nich i podejście młodych, a nawet starszych osób do ich posiadania. W tym wpisie chodzi mi głównie o brak jakiegokolwiek szacunku do pracy, a przy tym pieniądza.

Zauważyłam, że jest to wszędzie obecne, nie ważne czy w Polsce, czy w Norwegii. Tu widzę to bardzo często, ponieważ 1. jestem już starsza i zauważam takie rzeczy, 2. ten kraj jest bogatszy i mniej młodych osób musiało zapracować sobie na to, co mają. Nie mówię, że w Polsce nie ma pełno młodzieży, dzieci, którzy do pracy raczej nie ciągną, a większość rzeczy dostają od rodziców, bo jak kogoś na coś stać, to po co miałby na to sam zarobić. Moim zdaniem, jednak mimo, że może ktoś może sobie pozwolić na podanie wszystkiego pod nos dziecku, powinien go nauczyć, że w prawdziwym życiu trzeba sobie na wiele zapracować samemu.

Dziecko, młodzież, po prostu człowiek uczy się wtedy szacunku do pracy, ludzi i rzeczy, bo wie, że nic nie bierze się z nieba. Sama pracowałam w kilku miejscach. Sprzątałam, siedziałam za biurkiem w papierach, robiłam remanenty po nocach w sklepach, byłam opiekunką, zbierałam truskawki, oglądałam kwiatki, czy mogą pójść dalej na produkcję, od niedawna pracuje w bardzo znanym fastfoodzie, gdzie trzeba zrobić jedzenie, umyć podłogę i obsłużyć klienta (nie zawsze w tej kolejności). Wiem, że gdybym bardzo nie chciała, nie musiałabym chodzić do pracy, ale prosić się o pieniądze od rodziców, żeby wyjść z koleżankami na piwo nie jest dla mnie w porządku.

Już jak miałam 14 lat dorabiałam jako opiekunka, żeby móc kupić sobie bluzkę, która może była mi niepotrzebna, ale mi się podobała. Zarabianiem tego nie można było nazwać, ale dorabiałam sobie, oszczędzałam i gospodarowałam moje pieniądze, dzięki temu nie mam z tym aż tak dużych problemów teraz, aby rozplanować swój skromny budżet w tym drogim świecie.

W Polsce obracałam się raczej w towarzystwie, które też starało się coś tu, coś tam dorobić, czy to na wakacje, czy jakieś mniejsze prace, więc nie miałam aż tak dużego kontaktu z ludźmi, którzy mieli wszystko podane na tacy, ale też i tacy się zdarzali. Było kilka przypadków, którzy na przykład nie szanowali telefonu i rzucali nimi po kątach, bo przecież tata kupi nowy, trzaskali kasą na prawo i lewo na pokaz i wręcz przyznawali się do tego, że „To przecież kasa moich starych, co mnie to”. Bolało patrzeć na to z boku wiedząc, że te pieniądze naprawdę przydałyby się innym, którzy nie mają, ale się starają jak mogą.

A propos tych, którzy nie mają i „nie mają”. Tak, znajdują się też tacy, którzy mówią, że nie mają, ale są o wiele gorsi, od tych co się przyznają, że mają. Tacy ludzie przeważnie pobierają wszelkie zasiłki, 500+ itp. i też niespecjalnie palą się do pracy. Szczerze powiedziawszy to podziwiam takich ludzi, mnie roznosi jak nie mam co robić, a jeszcze bardziej wkurza jak ktoś na chama chce mi pomóc, pożyczyć itp., mimo, że każdemu czasami potrzebna drobna pożyczka.

Tak naprawdę pieniądze to nie całe życie, ale spróbuj przeżyć bez nich…

Z mojej perspektywy i kilku przemyśleń wiem jedno – większość osób, które same dorobiły się czegoś w swoim życiu o wiele bardziej szanuje rzeczy i pracę. Nie jest tak zawsze, czasami osoby, które ciężko pracowały i w końcu się dorobiły nagle stają się „panami świata”, którym po prostu w dupie się poprzewracało. Każdy człowiek jest inny i to dotyczy sposobu bycia, życia i wychowania. Inny punkt widzenia, co innego jest ważne, bo jeżeli w życiu nie musiałeś na niektóre rzeczy dodatkowo zapracować to może być trudno to docenić.

 

Pozdrawiam, polecam

Aniluap

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *