Kraj piekna i biedy

Na początku marca tego roku wybraliśmy się na pięciodniowe ferie, aby odpocząć od pracy, szkoły i ludzi. Jak wybraliśmy nasz kierunek?

Szczerze powiedziawszy po prostu wpisałam wyszukiwanie lotów z lotniska Oslo Torp na stronie jednego z przewoźników i stwierdziłam, że Skopje wydają się ciekawym i bardzo nie drogim kierunkiem. 🤠

Poczytałam trochę o Macedonii, i kupiliśmy bilety. Nie wchodziłam jakoś w szczegóły (nawet te dość istotne np. czy Macedonia jest w schengen). Byłam tak zmęczona wszystkim w okół, że po prostu chciałam wyjechać na wakacje, nic więcej. Gdzieś w międzyczasie doczytałam, że jednak nie musimy załatwiać visy. Patrzyłam tylko na zdjęcia, widoków, a cały wyjazd był sponataniczny i nie zaplanowany.

Co zwróciło moją uwagę?

Na pewno to, że już na lotnisku była kontrola graniczna w oby dwie strony. Następnie bardzo pozytywnym zdziwieniem było to, że z większością ludzi dogadywaliśmy sie bez problemu po angielsku. Na pierwszy rzut oka widać było, że Macedonia jest biedniejszym krajem. Widać było dużo ludzi żebrających, jeżdżących na powózkach, albo „sortujących” śmieci. Jednak czułam się tam dobrze, nikt nie wytykał nas palcami przez to, że byliśmy turystami.

Było tam też dużo ludzi dokładnie takich jak my, pracujących i żyjących z dnia na dzień. Szczęśliwe rodziny, które po prostu wyszły na spacer i plotkujące przyjaciółki przy barze. Ludzie wydawali się tam szczęśliwi, mimo, że nie mieli wiele.

Chodząc między nimi czułam się trochę jakbym cofnęła się w czasie jakieś 17 lat. Ten kraj przypomniał mi dawną Polskę, którą widziałam też w serialach typu „Alternatywy 4”, „Wojna domowa”, a nawet „Świat według Kiepskich”.

Jazda samochodem była tam wyzwaniem. Wszystkie zasady ruchu drogowego zamieniają się na jedną: „Kto pierwszy ten lepszy”.

Starsze samochody były widokiem codziennym.

Wydaje mi się, że w Macedonii przeglądy techniczne robią sami „fachowcy”. Jedyne co było sprawnę w większości pojazdach to hamulce. Często i gęsto na drogach jeździły dorożki, samochody, które już dawno jeźdźić nie powinny, albo traktoro-kosiarki z dopiętą przyczepą domowej roboty. Do tego wszystkiego nie ważne było to czy jechaliśmy drogą ekspesową, lub trzy pasmowa w mieście, prawy pas ruchu był do parkowania. Często na światłach awaryjnych, czasami nawet i bez nich. Nawet przy wyjeździe z bocznych dróg trzeba mieć tzw. „oczy w dupie”, żeby przez przypadek nie wjechać na auto zaparkowane na środku drogi.

Brak zderzaka, lampy, lusterka, a nawet połowy samochodu było na porządku dziennym. Natomiast widok nowszych samochodów był czymś zaskakującym.

Trzeba było też uważać na ludzi, którzy sprzedawali truskawki na autostradzie.

Jednym z miejsc, które przywróciło moje wpomnienia z dzieciństwa był bazar. Najzwyklejszy targ na którym można było znaleźć wszytsko. Od produktów z Alliexpress przez przyprawy po ręczne wyroby i materiały.


Po między tym wszystki widać góry śmieci, brudu i bezpańskie psy. W samym centrum Skopji znaleźliśmy tereny które spokojnie można nazwać slumsami. Ludzie mieszkali tam w opuszczonych budynkach, dzieci bawily sie na śmieciach w brudnych ciuchach. Wszytsko to było tylko 10 minut spacerkiem od centrum.


Śmietniki i piesek zajmują sobie prawy pas do jazdy na drodze na której poruszać się można 90km/h.

Po między śmietnikami i samochodami naszym oczom ukazywały się dzieła sztuki. Piękne kamienne mosty, rzeźby i kolumy. Widać po tym wszystkim jak bardzo powiązana jest Macedonia z Grecją (chociaż oni o tym nie chcą nawet myśleć).

Na razie tyle w pierwszym wpisie o Macedonii. Będzie na pewno jeszcze jeden, bo jest co o niej pisać 🙂

Dla mnie był to bardzo ciekawy kierunek, na pewno warty polecenia! Jeszcze w tym miesiącu pojawi się więcej na jej temat 😀

Pozdrawiam, polecam

Aniluap

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *